top
logo

Jesteśmy również na

Współpracujemy z

 

  

 

Certyfikaty

Z życia szkoły

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
BYŁ U NAS... ROBERT WIĘCKIEWICZ !!!
Tak, ten - Aktor Robert, ostatnio odtwórca postaci Lecha Wałęsy w filmie Andrzeja Wajdy. A nieco wcześniej zapamiętany m.in. z takich obrazów jak "Wszystko będzie dobrze", "Różyczka", "Wymyk", "W ciemności"...

Przyszedł do nas 13 listopada na zaproszenie Krzysztofa Konrada, z którym 20 lat temu kończył szkołę teatralną we Wrocławiu. Przyszedł i opowiadał - dużo, bezpośrednio, barwnie i wciągająco.
Najpierw o wielkim sukcesie "W ciemności" Agnieszki Holland, filmu nominowanego do Oscara, wśród 5 obrazów, w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. Dla Więckiewicza był to wielki zaszczyt i satysfakcja, choć przedtem ekstremalnie trudne warunki na planie zdjęciowym. Aktor opowiadał o kulisach produkcji, promocji i dystrybucji filmu, a także o samej ceremonii oscarowej w Hollywood - nadmuchanym, kolorowym balonie, z którego generalnie wieje nudą.
A potem przyszła propozycja zagrania Lecha Wałęsy i dylematy - "jak ugryzć rolę, jak się w tym zmieścić?". Było także o specjalnym pokazie filmu i niezwykłej sytuacji, bo oto obok siedziała Agnieszka Grochowska, a dalej - Danuta Wałęsa i ...Lech Wałęsa, który oglądał samego siebie kreowanego przez Roberta...
Aktor opowiadał również o rzeczach uniwersalnych; o pasji, talencie, szczęściu i o tym, że trzeba "zasuwać, bo wyżej wzmiankowane to ledwie 5 procent sukcesu, a reszta, czyli 95, to praca, praca, praca... Mówił także o momentach przełomowych w życiu, przypadku i odpowiedzialności za podjęte decyzje... I o czekaniu na szansę, ale nie biernym, tylko aktywnym, aby wtedy, gdy przyjdzie - być gotowym. Bo jeśli nie, to "krótka piłka", kolejna szansa może się już nie pojawić... Wspomniał o swoim czekaniu - pierwszą główną rolę zagrał 11 lat po skończeniu szkoły aktorskiej.
Było też o tym, co Roberta "kręci" w aktorstwie, a więc o samym procesie tworzenia, o kreowaniu rzeczywistości i nieoglądaniu się na potencjalny, końcowy efekt. I o braku wymarzonej roli... I o propozycjach z zagranicy, na razie średnio interesujących.
Nie zabrakło także wątków komediowych - gdy wspomniał o willi z basenem w Malibu za 20 mln /waluty nie pamiętam.../, która na razie nie jest celem jego podróży, i o spotkaniu ze standardowym wczasowiczem w polskiej miejscowości nadmorskiej, który na widok Roberta wykrzyczał do małżonki, zaabsorbowanej w tym momencie zbiorem runa leśnego - "idzie Ten, no Ten ... tvn !".
Gdzieś pod koniec spotkania Robert zasugerował słuchaczom, aby nie bali się wewnętrznego niepokoju, czy braku samozadowolenia, bo to właśnie "nakręca" człowieka do twórczego działania. Zaprosił także na film, już ukończony, który wejdzie na ekrany na początku przyszłego roku - "Pod mocnym aniołem", według Jerzego Pilcha, w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego.
Spotkanie z Robertem Więckiewiczem, w wypełnionej po brzegi sali kolumnowej, trwało dokładnie 105 minut. Były to niezwykle ekscytujące i "gęste" minuty. Ciekawe, kto w przyszłości będzie w stanie tak "zaczarować" naszą szkolną publiczność? Chyba tylko Więckiewicz, może za rok, może za dwa ?...   TaC.

 


bottom

Zespół Szkół Łączności